www.galeria.ath.bielsko.pl
  • Spotkanie absolwentów Plastyka w Galerii
  • 8 listopada została otwarta wystawa prezentująca fotografie Cezarego Tomy inspirowane naturą.
  • Wernisaż wystawy prac prof. Witolda Jacykowa
    W poniedziałek 7 października w Galerii Akademickiej ATH odbył się wernisaż fotografii prof. Witolda Jacykowa.
  • Malarstwo Alfreda Biedrawy w Galerii Akademickiej
    W atmosferze podziękowań i wzruszeń odbył się wernisaż wystawy nestora bielskich plastyków Alfreda Biedrawy „90 x 70" w piątek 14 czerwca w Galerii Akademickiej ATH.
  • Małe formy grafiki w Galerii Akademickiej
    Do 10 czerwca potrwa w Galerii Akademickiej ATH wystawa „Małych form grafiki" prof. Andrzej Gieragi, artysty związanego z Akademią Sztuk Pięknych w Łodzi oraz z Politechniką Radomską. W części ...
icon-box-left Sylwetki i dorobek artystów, współpracujących z Galerią Akademicką
Więcej >
icon-box-center Galeria zdjęć z wernisaży, które odbyły się w Galerii Akademickiej
Więcej >
icon-box-right Prace nagrodzone w Konkursie na recenzję wystawy
Więcej >

Recenzje wystawy malarstwa prof. Stanisława Rodzińskiego

1. Katarzyna Dybał
2. Załęcki Wojciech, filologia polska rok III sem 6
3. Justyna Guzdek

I miejsce Katarzyna Dybał

     Miałam ostatnio okazję podziwiać obrazy artysty malarza Stanisława Rodzińskiego, które zostały zaprezentowane na wystawie w Galerii Akademii Techniczno- Humanistycznej w Bielsku- Białej. Artysta urodził się w Krakowie w 1940 roku. Nie tylko rysuje i maluje, ale też m. in. zajmuje się krytyką artystyczną.
      Obrazy, które miałam okazję podziwiać, na pierwszy rzut oka wydają się być proste, malowane niemal w dziecinny sposób. Prosta linia horyzontu, niebo, ziemia, prowizoryczny dom, proste kształty, zaledwie zarysy sylwetek- głównie to widzę na pierwszy rzut oka, rozglądając się po galerii. Podchodzę jednak bliżej- obrazy mają niesamowitą fakturę- nie są gładkie, farba położona jest na nich grubą warstwą, w niektórych miejscach wręcz „odstaje”. To budzi moje zainteresowanie. Obrazy z bliska wyglądają zupełnie inaczej, intrygują, wręcz proszą, by je dotknąć, wodzić palcem po ich wypukłościach…
Artysta w niezwykły sposób łączy ze sobą kolory. Owszem, część obrazów jest szara i ponura, ale na innych możemy zauważyć np. jaskrawy oranż, niedelikatnie przywołujący nasz wzrok, wściekle wyróżniający się z prostego schematu, czy dziką czerwień, przywołującą na myśl krew i cierpienie.
      Im bardziej przyglądam się obrazom, tym większy czuję niepokój. Te umiejętnie dobrane barwy, pozornie proste kreski i banalne tematy zaczynają budzić we mnie jakiś nieuzasadniony lęk. Patrzę na malowidło przedstawiające w szaro- czarnych barwach mężczyznę bez głowy, ze spętanymi z tyłu rękoma. Mam dziwne wrażenie, że przypomina mi spętanego podczas biczowania Jezusa… Jego ręce są bardzo dynamiczne, palce wyginają się przeraźliwie, nie mogąc się uwolnić. Na obrazie widzę ból i strach. Odwracam wzrok. Nie lubię patrzeć na cierpienia innych, a tu rysuje się ono aż nazbyt dosadnie…
      Dalej widzę krzyż, a pod nim cierpiącą Matkę. Ten obraz również budzi grozę. Idę dalej. Zatrzymuję wzrok na białym domku na tle wściekło pomarańczowej łuny, ciemnego, granatowego nieba i ustawionego na brązowej ziemi. Ten dom coś mi przypomina… Zaraz, wygląda przecież jak strzałka, coś w rodzaju wskazówki, podpartej jedną kreską z boku. Czyżby autor chciał wskazać nam jakiś kierunek? Dać drogowskaz? Jeśli tak, wydaje mi się, że pokazana jest droga do nieba. Czyżby istniał inny świat, odległy od tego szarego i ponurego, w którym jesteśmy?Jeśli tak, to dobry znak. Podoba mi się ten obraz. Mimo ciemnych kolorów, niesie ze sobą pewną nadzieję na lepszą, inną przyszłość. Zdaje się mówić: „To nie koniec. Będzie coś jeszcze. Może nie już, ale będzie na pewno…”
      Opisane powyżej dzieła zapamiętałam najdokładniej. Pamiętam, że były też krajobrazy, ciemne, z żółtym niebem zawieszonym nad taflą wody. Krajobrazy jednak wydają się być takie zwyczajne w porównaniu z cierpiącym człowiekiem, do którego co rusz kieruje się mój wzrok… Zdecydowanie to ten właśnie obraz najbardziej zapadł mi w pamięć. Zamykam oczy, i widzę wygięty tułów, czarną plamę zamiast głowy i te powykrzywiane palce, zastygłe w geście rozpaczy i bólu…
      Polecam wszystkim na własne oczy zobaczyć niezwykłą twórczość Stanisława Rodzińskiego. Obok jego prac na pewno nie da się przejść obojętnie. W mojej opinii Malarz zasługuje na ogromne uznanie. Obrazy budzą w odbiorcy uczucia, wywołują emocje, nie pozwalają przejść obok nich obojętnie- a to według mnie wyznacznik prawdziwego talentu ich Twórcy.

II miejsce
   
Załęcki Wojciech, filologia polska rok III sem 6 

Czwarta z kolei wystawa artystów w galerii akademickiej ATH prezentuje pracę artysty związanego ze środowiskiem twórców akademickich – rektora ASP w Krakowie, profesora Stanisława Rodzińskiego. W galerii ATH możemy zobaczyć aż szesnaście olejów na płótnie autorstwa prof. Rodzińskiego. Obrazy te w większości zorientowane są poziomo malowidłem, ale mamy też trzy obrazy prezentujące swoje treści w układzie pionowym. Ten pionowy układ treści nasunął mi pomysł, iż to właśnie one stanowią centrum trzech idei, wokół których skupia się tematyka pozostałych trzynastu obrazów. Do wyróżnionych należą: „Wspomnienie z Maisons Lafitte”, „Pamięci mojego wuja mjr Leona Matelskiego, zamordowanego w Katyniu” oraz „Maria Magdalena VIII” . Obrazy te tworzą trzy kręgi tematyczne złożone z następującymi ideami artysty: domostwa, martyrologii narodu polskiego oraz stanu śmierci. „Wspomnienie z Maisons Lafitte” to uprzedmiotowienie skromnie namalowanej martwej natury, na którą składa się butelka, miska i stołek z szufladą. Przedmioty naszej codzienności, które każdy powinien mieć na wyposażeniu domostwa. Na planie centralnym jednak bardziej wyrazistsze są naczynia, które niosą symbolikę pokarmu dającego nam realną siłę życia: woda i strawa. Ustawione na krześle z szufladą, stanowiącego niejako tron dla rzeczy, które każdy człowiek musi zdobywać w swoim codziennym znoju. Najważniejsze jest zaspokojenie najniższych potrzeb fizjologicznych człowieka, nie da się żyć bez pokarmu i wody, cała reszta potrzebna nam do życia kryje się w dość charakterystycznie zaznaczonej szufladzie. Krzesło z szufladą, tron dla źródła życia, jest tajemnicą nieodkrytego życia, które niewiadomo gdzie rzuca nas w nieznane nam jeszcze strony. Otwierając tę tajemniczą szufladę wychodzimy poza nasze domostwo, sięgamy w głąb rzeczy, które nie są nam bezpośrednio poznane. Taką może okazać się podróż do źródeł ówczesnej literatury niezależnej, które mieściły się także w Maisons Lafitte. Być może nadinterpretowałem zamysł artysty, bo obraz chce jedynie uwidocznić nam skromność willi, w której rodziły się wolne działania twórcze ­– oto trzeba by spytać autora. Pewne jest to, iż obraz ten jest spojrzeniem do wewnątrz domostwa, miejsca ludzkiej egzystencji. Pozostałe obrazy z tego kręgu utrzymują podobną optykę skierowaną na domostwo, jednakże podkreślają jego zewnętrzność i obecność w niezamkniętej przestrzeni świata. Do tych obrazów zaliczyć można było by: „Dom na górce”, „Niedaleko od Krakowa”, „Niebieska buda”, „Drapacz chmur”, „Nawojowa – późny wieczór”, „Podparty”. W obrazach tych dominantę stanowi figura czy grupa figuralna, która w swym prostym obrysie daje charakterystyczną bryłę domostwa, widzianą z odległości z pewnego dystansu. Na drugim planie wspomnianych obrazów widoczny jest wertykalny motyw przestrzenny z wyraźnie oddzieloną sferą ziemi i nieba, czyli naszej codzienności i powszechności, w zestawieniu z duchowością reprezentowaną przez wolną przestrzeń nieba. Tonacja kolorystyczna jest dwubiegunowa, bo składa się z kolorów przeciwstawnych sobie, skrajnych w palecie barw, lecz artysta mistrzowsko panuje nad ich połączeniem na fakturze obrazu, operując zestawieniem jasno – ciemno. Złamanie tych kolorów, kontrastuje na obrazach tło. Dobranie kolorów o odcieniach skrajnych przynosi efekt w postaci modelunku światłocienia, stąd nie trudno wizualnie oddzielić przestrzeń w polu obrazu. Obrazy, które posiadają głębię, a jednocześnie są spojrzeniem jakby na zewnątrz: wychyleniem głowy z okna naszego domostwa, to już niezwykle kolorystycznie „Żółte chmury” i „Pejzaż – Hommage a Braque”. Połączeniem obu spojrzeń na zewnętrzność domostwa i świat widziany z jego okien, mógłby być obraz pt. „Krajobraz dla Ireny”, zawierający w sobie zarówno elementy zewnętrza form domostwa, jak też krajobrazu namalowanego w górnej jego części. „Inny świat” jest obrazem, który wprowadza nas w zakres tematu o charakterze martyrologicznym. Poszlaką jest tytuł i dedykacja przypisana Gustawowi Herlingowi-Grudzińskiemu, odnosi ona bezpośredni do intertekstu wspomnianego pisarza. Gdyby nie charakterystyczna wieżyczka strażnicza usytuowana z boku planu centralnego, to równie dobrze moglibyśmy zaliczyć go do kategorii obrazów prezentujących idee domostwa. Ta niepozorna wieżyczka przekonstruowała całą dominantę obrazu i stanowi ważny jego kontrapunkt. Sytuacja pozornie neutralna odzwierciedla nam surowość życia, które toczą się w domostwach albo już tylko w długich barakach. Ustawione nie od czoła jak było to na poprzednich pracach związanych z domostwem, ale bokiem w stosunku do patrzącego nań widza. Patrzący uzyskuje zestawienie prostopadłej perspektywy pomiędzy nim a stojącymi barakami, które wraz z wieżyczką wartownika stanowią nieodłączną trójelementową kompozycję przestrzenną, uzupełnioną przez odcienie bieli i czerni. Użycie dwóch plam: bieli śniegu i czerni chmur, to jakby próba wyrażenia dwóch ścierających się tam sił absolutnych – dobra i zła. Na granicy ich styku widoczny przebijający się nieznacznie błękit tuż pionowo nad barakami, może być jedynym przejawem optymizmu człowieka w tym zaśnieżonym piekle. Obraz wyrażający bezpośrednio swą treść, czytelną pod jednoznacznym tytułem to martyrologiczne dzieło pt. „Pamięci mojego wuja mjr Leona Matelskiego, zamordowanego w Katyniu”. Dominantę dzieła stanowi żołnierz polski ubrany w zielonoszary wojskowy płaszcz i charakterystyczne okrycie głowy dla przedwojennego Wojska Polskiego – tzw. „maciejówkę”. Widzimy pochylony korpus ciała oderwany od głowy, zamiast której jest czarna plama, a tuż za nią spadająca wojskowa rogatywka. Ta plama to nie tylko pozostałość głowy żołnierzy mordowanych tzw. strzałem w potylicę i rozszarpanego siłą pocisku mózgu, ale przede wszystkim plama na honorze tych, którzy dokonali tego ludobójstwa. O bezsilności żołnierza polskiego świadczą powiązane drutem kolczastym dłonie, które odzwierciedlają prawdziwy przebieg morderstwa dokonanego przez Rosjan. Motyw ten odpowiada faktom znanym nam obecnie z licznej dokumentacji fotograficznej dokonanej podczas ekshumacji grobów katyńskich, gdzie widoczne są stosy martwych żołnierzy z powiązanymi drutem rękoma. Dzieło to ma otwarty historyczny przekaz, który przez wiele lat Peerelu skrupulatnie zakłamywano. Jest ono malarskim zdemaskowaniem wydarzeń tzw. kłamstwa katyńskiego, realistycznie prezentującego człowieka w chwili tuż po zastrzeleniu. Milczący apel artysty wobec zerwania kurtyny zakłamania w ujęciu zmaltretowanego zdradliwie strzałem w tył głowy ciała, z powiązanymi i wykręconymi dłońmi, osuwającego się do wspólnego masowego dołu w lesie katyńskim. Także apel o sprawiedliwość względem zamordowanego członka rodzin katyńskich. Obrazem kontynuującym temat martyrologii narodu polskiego jest „Śmierć Malarza IX”, który posiada wyraz bardzo realistyczny, gdyż przedstawia nieżywą materię ciała ułożoną w dość charakterystyczny sposób. Wydaje się, iż jest to wizerunek człowieka, który znużony dniem położył się i zasnął. Z tego złudzenia wyrywa nas jednak układ rąk leżącego, które jakoś nienaturalnie obejmują ciało niby-śpiącego. Tym, którzy kiedykolwiek mieli okazję zobaczyć wiwisekcję dokonaną po zabójstwie ks. Jerzego Popiełuszki prezentowaną w telewizji polskiej, obraz ten nie wytworzy żadnych złudzeń. Po odnalezieniu ciała zamordowanego w październiku 1984 roku księdza Jerzego Popiełuszki zaprezentowano wizję lokalną z użyciem jego zwłok, stąd nie trudno odnaleźć wrażenie przekonującej analogii w ułożeniu zwłok zamordowanego księdza z tymi zaprezentowanymi na obrazie. Śmierć przedstawiona na wspomnianych obrazach ukazana została w ujęciu martyrologicznym. Męczeństwo narodu polskiego wyznaczały wartości wyznawane przez przedwojenne społeczeństwo polskie w haśle: Bóg, Honor, Ojczyzna. Ojczyzna to nasze najbliższe domostwo, żołnierz polski symbol honoru oraz ksiądz uosobienie dążeń w kierunku Boga. Tematyka męczeństwa rozkwita w obrazach ostatniej kategorii idei Rodzińskiego w zaproponowanej przeze mnie taksonomii. Ze względu na ich wyraźnie religijny charakter nazwałem ją Deus abscondicus post mortem, czyli ukryty Bóg patrzący na ludzi z perspektywy krzyża. Dotyczy to dwóch obrazów należących do tego kręgu pt. „Pod krzyżem” oraz „Maria Magdalena”. Obrazy te są manifestacją przesłania męczeństwa zarówno umierającego na krzyżu tudzież żywego człowieka klęczącego pod nim. W tle obrazu „Pod krzyżem” widoczny jest charakterystyczny kontur domostwa, stanowiący niejako konflikt dwóch przesłań: życia ziemskiego w bezpiecznym domostwie z umierającym na krzyżu Bogiem. Obraz, który zamyka opisaną przeze mnie wystawę prac prof. Rodzińskiego nosi tytuł „Martwa mulica wg Daumiera”. Tym razem artysta odnosi się nie do materii człowieka, lecz pokazuje nam martwe zwierzę, które zaprezentowane jest w takim samym stanie co powyżej opisane zwłoki człowieka – materii ciała w stanie rozkładu, idealnie czysta forma post mortem. Nasuwa to refleksję, że my ludzie tak samo jak zwierzęta podlegamy temu samemu prawu życia i śmierci, tak samo ulegamy organicznemu rozkładowi, a duch który jest w nas artysta przelotnie gdzieś zawarł w obrazie. Zobaczymy go tylko wtedy, gdy pobędziemy sam na sam z tymi wspaniałymi realistycznymi dziełami Rodzińskiego i zupełnie poddamy się ich ekspresji, może wtedy uda nam się dokonać całkowitej kontemplacji ich przesłań…
 
III miejsce
Justyna Guzdek

      Stanisław Rodziński urodził się w Krakowie 8 marca 1940 roku. Niemalże całe życie profesora wiąże się z tym miastem. W nim, pod kierunkiem Emila Krchy, ukończył Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki. Tuż po studiach rozpoczął pracę jako pedagog w jednym z krakowskich liceów. Od 1981 roku zaczął wykładać na krakowskiej ASP. W 1989 roku nadany został mu tytuł profesora nadzwyczajnego, a w 1992 roku profesora zwyczajnego. Te tytuły pozwoliły mu na objęcie w 1993 roku stanowiska dziekana Wydziału Malarstwa, a następnie rektora uczelni w 1996.
      Profesor zajmuje się malarstwem i rysunkiem, a także jest krytykiem. Jego publikacje dotyczące sztuki współczesnej, zawłaszcza sztuki sakralnej, można odnaleźć przede wszystkim w „Tygodniku Powszechnym” i „Znaku”.
      Prace Rodzińskiego skupiają się przede wszystkim wokół tematyki chrześcijańskiej oraz powiązanym z nią cierpieniem, dramatem ludzkim. Drugim motywem często pojawiającym się w dziełach profesora jest pejzaż. Może się wydawać, że spójne połączenie tych dwóch z pozoru odmiennych płaszczyzn jest niemożliwe to zrealizowania, jednak obrazy Rodzińskiego doskonale je łączą, tworząc spójną całość. Rodziński poprzez „dramat chrystologiczny”, jak określa to J. Nowosielski wyznaje własną wiarę, ukazuje malarstwo „bolesne”, emanujące powagą, a poprzez to skłania odbiorcę do kontemplacji, refleksji na temat przemijania i śmierci. Zainteresowanie tematyką sytuacji granicznych wywodzi się z doświadczeń własnych twórcy, którego dotknęła śmierć bliskich osób oraz własna choroba. Sam autor odnosząc się do komentarzy własnej twórczości mówi, że „podejmując motywy religijne, a robię to niemal od czasów studiów, świadom jestem ryzyka. Krajobraz może się okazać w większym stopniu obrazem religijnym niż »Ukrzyżowanie«. Ale to nie zmienia potrzeby podejmowania tych motywów. Ma to być przecież wyznanie wiary, a nie pełne pychy nawiązywanie do największych".
      Tonacje barw, które pojawiają się w twórczości malarza to jest zawężona, a sam artysta często ucieka do posługiwania się kontrastem, szczególnie w malarstwie religijnym. Wykorzystuje formy szkicowe, które dają realistyczny obraz postaci. Posługuje się deformacją postaci oraz skrótowością modelunku. Jednak sam artysta twierdzi, że malując opiera się przede wszystkim na przeżyciach, doświadczeniach. Pomimo to można stwierdzić, iż jego twórczość jest jednorodna. Pojawiają się tu przede wszystkim piety, ukrzyżowanie, opłakiwanie i pejzaże. Malarz skupia się na ekspresji barwy, świetle, które mają ukazać człowiekowi paralelę między męka Chrystusa, a jego osobistym cierpieniem. „Światło jest traktowane przez malarza jako lume divino. Dzięki niemu uobecniają się nie tylko bolesne szczegóły egzekucji, lecz także świętość uczestniczących w niej postaci. Ich cierpienie, poniżenie, rozpacz uzyskują w świetle perspektywę nadrzeczywistą. (…) Nie tylko jednak światłu, ale także ciemności przypada, paradoksalnie, znacząca rola w ewokowaniu świętości. Mrok w obrazach Rodzińskiego jest zarówno znakiem końca, jak i zapowiedzią wiecznego początku, rodzajem zasłony oddzielającej realność od transcendencji. (…) Przyjrzyjmy się mu uważnie: jest świetliście zgaszony, pulsuje ledwie dostrzegalnym blaskiem, który miejscami ujawnia się z większą intensywnością, tworząc fosforyzujące, barwne przetarcia. (…) Parawan nocy, rozciągający się tuż za Odkupicielem i opłakującą jego śmierć Maryją, ukazany jest niekiedy jakby pod światło i staje się tym samym szczególną formą jego obecności (Rogozińska, s. 285). Dzięki temu „światłu” w dziełach oprócz widocznego smutku i boleści pojawia się także nadzieja na zbawienie. Jemu również zawdzięczamy charakterystyczny dla obrazów profesora klimat duchowy, nie tylko o tematyce pasyjnej, ale także w tworzonych przez niego pejzażach. Na ogół dzieła są oszczędne w formie, wykorzystywane jest operowanie symbolami, które tworzy nastrój mroku i tajemnicy. Wydaje się, że zastosowanie owej oszczędności form było zabiegiem celowym – chodziło o uzyskanie jak największej przejrzystości i czytelności treści.
      Rodziński nie bez powodu jest nazywany mistrzem światła i samotności. Jego obrazy przepełnia wiele znaczeń, a ich odczytanie dostarcza odbiorcy wzruszeń.
Kategoria: Recenzje wystaw | 18 wrzesień 2012 | | Odsłony: 18512
Drukuj Email
Czwartek, 16, listopad 2017
Prof. Andrzej Markiewicz „Pars pro toto…”
Galeria Akademica ATH zaprasza 21 listopada o godz. 15.00 na otwarcie wystawy prof. Andrzeja Markiewicza.
Cykl pod tytułem: „Pars pro toto........" tworzą prace wykonane w technice druku cyfrowego łączonego z rysunkiem olejną pastelą i ołówkiem. Jak podkreśla autor, tytuł cyklu prowokuje możliwości interpretacji dzieł na wielu poziomach skojarzeń poprzez zestawienie słowa i elementów wizualnych obrazu.
Andrzej Markiewicz zajmuje się rysunkiem, grafiką warsztatową i malarstwem. Twórczość swą prezentował na 32 wystawach indywidualnych (Kopenhaga, Kowno, Łódź, Kielce, Zakopane, Radom) a także na 241 wystawach zbiorowych w kraju i zagranicą ( Dania, Niemcy, Holandia, Szwajcaria, USA, Litwa, Łotwa, Węgry, Ukraina, Słowacja, Czeska Republika). Obecnie profesor zwyczajny, Dziekan Wydziału Sztuki, Uniwersytetu Technologiczno–Humanistycznego w Radomiu.

Czytaj dalej >
Piątek, 28, kwiecień 2017
Prof. zw. Błażej Ostoja Lniski dziekan Wydziału Grafiki ASP w Warszawie "Pejzaż"
Prof. zw. Błażej Ostoja Lniski dziekan Wydziału Grafiki  ASP w Warszawie - wystawa pt. „Pejzaż”. Zapraszamy w ramach XVIII Beskidzkiego Festiwalu Nauki i Sztuki. Otwarcie wystawy 9 maja, godz. 16.00.

Już 11 maja rozpocznie się największa w regionie impreza naukowo-kulturalna. Program XVIII Beskidzkiego Festiwalu Nauki i Sztuki pod hasłem „Zaskoczenie i zdziwienie są początkiem zrozumienia” został przygotowany tak, żeby zainteresować odbiorców z każdej grupy wiekowej.

Tajniki nauki przybliżą pracownicy naukowi ATH w specjalnie przygotowanych prezentacjach i wykładach, zgrupowanych w bloki tematyczne: nauki humanistyczne i społeczne, nauki ekonomiczne  i o zarządzaniu, nauki matematyczne i  fizyczne, ekologia,  nauki przyrodnicze, nauki techniczne i informatyczne oraz  nauki o zdrowiu.

Wykłady będą się odbywały również poza kampusem ATH. Beskidzka Rada Federacji Stowarzyszeń Naukowo Technicznych NOT zaprasza na konferencję popularnonaukową „-200,+100, która odbędzie się 13 maja w NOT.

Urząd Miejski w Bielsku-Białej zaprasza 12 maja do Sali Sesyjnej UM na serię wykładów i pokaz historycznych filmów dokumentalnych dot. miasta oraz 13 maja na Małą Scenę Teatru Polskiego na konferencję TEDxBielskoBiała.

Udział w Festiwalu to wyjątkowa okazja do spotkania z wybitnymi przedstawicielami świata nauki i kultury. Profesor Jerzy Bralczyk językoznawca opowie o  języka promocji i reklamy, o. Maciej Zięba dominikaninteologfilozof i publicysta wygłosi wykład inauguracyjny pt. „Próg, który świat przekracza w człowieku jest progiem zdumienia”, a wieczorem 12 maja odbędzie się koncert Stanisława Soyki z Chórem ATH.

Jednym ze stałych punktów programu jest Beskidzkie Dyktando Festiwalowe, pod patronatem prof. Bralczyka. Uczestnicy konkursu będą walczyć w tym roku o Pióro Prezydenta Miasta Bielska-Białej oraz tytuł Beskidzkiego Mistrza Ortografii.

Poza najważniejszym celem festiwalu, jakim jest upowszechnianie wiedzy i inspirowanie młodych ludzi do podjęcia przygody z fascynującym światem nauki, organizatorzy czyli Akademia Techniczno-Humanistyczna i Miasto Bielsko-Biała przygotowali szereg wydarzeń o charakterze kulturalno-artystycznym, których część będzie się odbywała podczas Pikniku Naukowego na Rynku Starego Miasta, w sobotę 13 maja.

 

Szczegółowy program na stronie: www.festiwal.ath.bielsko.pl

Czytaj dalej >