www.galeria.ath.bielsko.pl
  • Spotkanie absolwentów Plastyka w Galerii
  • 8 listopada została otwarta wystawa prezentująca fotografie Cezarego Tomy inspirowane naturą.
  • Wernisaż wystawy prac prof. Witolda Jacykowa
    W poniedziałek 7 października w Galerii Akademickiej ATH odbył się wernisaż fotografii prof. Witolda Jacykowa.
  • Malarstwo Alfreda Biedrawy w Galerii Akademickiej
    W atmosferze podziękowań i wzruszeń odbył się wernisaż wystawy nestora bielskich plastyków Alfreda Biedrawy „90 x 70" w piątek 14 czerwca w Galerii Akademickiej ATH.
  • Małe formy grafiki w Galerii Akademickiej
    Do 10 czerwca potrwa w Galerii Akademickiej ATH wystawa „Małych form grafiki" prof. Andrzej Gieragi, artysty związanego z Akademią Sztuk Pięknych w Łodzi oraz z Politechniką Radomską. W części ...
icon-box-left Sylwetki i dorobek artystów, współpracujących z Galerią Akademicką
Więcej >
icon-box-center Galeria zdjęć z wernisaży, które odbyły się w Galerii Akademickiej
Więcej >
icon-box-right Prace nagrodzone w Konkursie na recenzję wystawy
Więcej >

Recenzje wystawy malarstwa prof. Jarosława Modzelewskiego

1. Marzena Lorenc – filologia polska, I rok studia magisterskie
2. Karolina Antosz, filologia polska, semestr VI
3. Natalia Krywult, filologia polska, rok III, gr. medialna, semestr VI


I miejsce
Marzena Lorenc – filologia polska, I rok studia magisterskie

     W ostatnich dniach w Galerii Akademickiej Akademii Techniczno-Humanistycznej zaprezentowano wystawę malarstwa prof. Jarosława Modzelewskiego warszawskiego malarza, rysownika i pedagoga. Wystawa w czasie której przedstawiono kilka obrazów wzbudziła odczucia ambiwalentne, zrodziło się we mnie przekonanie, że sztuka ta oscyluje na granicy pomiędzy realizmem a prymitywizmem. Dzieła zwane ikonami codzienności przypominają mi nieco dziecinne malowidła, a z drugiej strony oddają problemy egzystencjalne współczesnego człowieka. Zatem nie jest możliwa jednoznaczna krytyka owego malarstwa.
   Chłopiec na tarasie namalowany temperą żółtkową jest tego znamienitym przykładem. Na obrazie w jego centralnym miejscu sytuuje się postać chłopca-dziecka wspartego o balkonową balustradę, wyznaczającą obszar bezpiecznego, beztroskiego życia, a tuż za nią dostrzegamy niepoznawalny świat na który składa się głównie otaczająca przyroda, droga, której cel i kres osnute są tajemnicą i kilka domów. Przejawu znacznego uproszczenia doszukiwać się można w palecie barw, która do wyszukanych nie należy, choć niewątpliwie oddziałowywuje na wyobraźnię ostrością kolorystyki, trochę nawiązującej do freudowskiej psychoanalizy i budującej wrażenie marzenia sennego.
    Jednak – na co warto zwrócić uwagę – układ barw nie jest równomiernie rozłożony na płaszczyźnie obrazu. Chłopiec przedstawiony jest w kolorach jasnych, ciepłych, podobnie jak rozwieszone elementy garderoby, ta część rzeczywistości symbolizuje beztroskę dzieciństwa, obszar, w którym człowiek pozostaje (jeszcze) chroniony przed brutalną rzeczywistością, przed tym, co nieznane, z czym kiedyś będzie musiał się zmierzyć. Postać stojąca przy balustradzie spogląda w dal, lecz jej wzrok nie dosięga tego, co skrywa się u kresu owej widocznej drogi, ponieważ aby to zobaczyć musi on przejść, przekroczyć granicę, tylko to pozwoli mu odkryć tajemnicę świata i samego siebie.
     Spójrzmy przez chwilę na drzewa, ich korę w kolorze brązowym, zarysowanie igieł na gałęziach – ich sposób przedstawienia oczami wyobraźni odsyła nas do malowideł dzieci, choć trudno sądzić, że dziecko tak wiernie oddałoby kontury niektórych elementów tego obrazu – sylwetki głównego bohatera, delikatne marszczenia na rozwieszonym praniu. Stąd można dojść do wniosku, że jest to świat widziany z perspektywy dziecka, ale przemyślany i namalowany z dbałością o szczegóły o czym świadczy np. zachowanie zasady symetrii.
     Odmienny temat porusza malarz na płótnie Amator astronomii, scenie z życia codziennego której bohaterem jest – jak podkreśla Modzelewski – on sam. I w tym wypadku artysta toczy z odbiorcą jakąś grę, bo postać wpatrzona w teleskop zwrócony na przekór zamiast w niebo w stronę ogrodowej lampy to chwyt, koncept obnażający dystans twórcy do rzeczywistości, rodzaj (auto)ironii. Twórca, który naigrywa się z ustalonego porządku rzeczywistości, zaprzecza mu i tym samym wywraca ludzki pozornie uporządkowany świat.  
     Natomiast dwa obrazy Przejażdżka po Wiśle oraz Lewa strona – prawa strona ukazują kontrastowe ujęcia rzeczywistości. Sceneria pierwszego z nich obfituje w chłodne kolory, tę konwencję łamią jedynie promienie słońca zakrytego chmurami, czy element białego żagla. Jednak istotne w tym wypadku jest ułożenie postaci, artysta przedstawił niemalże wszelkie możliwe ujęcia twarzy, które jakby nie zwracały wzajemnie na siebie uwagi, każdy z bohaterów zajmuje się czymś innym: mężczyzna spoczywający tuż przy dzieciach łowi ryby, drugi wiosłuje, prowadzi łódź po niezmąconych wodach., nawet obecne tutaj dzieci nie wykazują zainteresowania sobą. Modzelewski zdaje się pokazywać problem człowieka w świecie nowoczesnym, skoncentrowanego wyłącznie na samym sobie, owa dziura w żaglu symbolizuje wewnętrzną pustkę jednostki.
    Obraz Lewa strona – prawa strona również utrzymuje kontrast pomiędzy sacrum a profanum. To co wzniosłe, święte owe sacrum - występuje pod postacią fragmentu kościoła z otoczonym murem, odtworzonego z dbałością o wszelkie architektoniczne szczegóły w przeciwieństwie do „lewej strony” w której drzewa, domy a nawet niebo przedstawione zostały w szarych, nieco mrocznych barwach. Te dwie strony przedstawiają odwieczną opozycję Bóg – istota doskonała, czysta i człowiek – istota grzeszna, łamiąca prawo boskie. Do czego nawiązuje również ostatni obraz wystawy Modzelewskiego Lampa, piłka, Jowisz.
     Jedno jest pewne choć powyższe dzieła mogą zniechęcać pozorną banalnością ich wykonania, patrzenia na rzeczywistość z perspektywy dziecka, to pamiętać należy o owej „pozorności”, słowie w którym kryje się przemyślana ironia, koncept i dystans autora wobec samego siebie i świata, pozwalające dostrzec paradoksy współczesności, problemy egzystencjalne człowieka naszych czasów, czy wreszcie ośmieszyć ustalony porządek rzeczy według którego usilne staramy się żyć. Modzelewski sytuuje się pomiędzy realizmem i prymitywizmem, choć ostatecznie tej granicy nie przekracza.


II miejsce
Karolina Antosz, filologia polska, semestr VI

     W nowo otwartej Galerii Akademickiej w bielskiej ATH jeszcze do niedawna mogliśmy oglądać wystawę prof. Jarosława Modzelewskiego, jednego z najwybitniejszych przedstawicieli polskiego malarstwa figuratywnego. Wystawę dla mnie szczególną i bardzo inspirującą.
     Sala wystawowa bielskiej Galerii Akademickiej jest stosunkowo mała, może średnia, w porównaniu do chociażby sal bielskiego BWA. Pięć obrazów prof. Modzelewskiego jest natomiast dużego formatu, mniej więcej 200x300 cm. Zestawienie rozmiaru sali z rozmiarem obrazów nie budzi może uczucia klaustrofobii, ze względu na jedną przeszkloną ścianę, a drugą z oknami, jednak na pewno bardzo angażuje widza w przeżywanie samych obrazów. Mimo swojej „kanciastości" i prostoty wręcz „wciągają".
     Wystawione obrazy prof. Modzelewskiego mogłabym podzielić na dwie części. Pierwsza przedstawia zdarzenia uchwycone w dzień, a druga - w nocy. Obrazy „dzienne" są bardzo mroczne, majestatyczne, kojarzące się z przemijaniem i maleńkością ludzkiego żywota. Są to „Chłopiec na tarasie", „Przejażdżka po Wiśle" i obraz przedstawiający kościół w Nieporęcie. Pierwszy mimo żywych, teoretycznie optymistycznych kolorów wywołuje we mnie uczucie zagrożenia. Czerwona koszulka zestawiona z monumentalnymi drzewami jest antynomią, która dominuje w obrazie: koszulka-drzewo w symbolicznym znaczeniu człowiek-natura. Barierka i chłopiec, stojący na tytułowym tarasie, sugerują również dom, który ciągnie się poza obrazem, wśród drzew możemy także dostrzec baraki. Te budowle wzniesione ludzką ręką pośród lasu symbolizują dla mnie czyny człowieka przeciwko naturze, wkraczanie na jej „teren". Sama barierka teoretycznie ma być symbolem bezpieczeństwa, oddziela chłopca od reszty świata, jednak ma się wrażenie, że drzewo z barierką się przenika, a nawet na nią napiera. Jakby za nic miało stal, jakby mogło wkroczyć do naszego życia i je zniszczyć. „Przejażdżka po Wiśle" przeraża mnie dziwnym, mrocznym niebem i ciemną tonią Wisły. Ukazuje ludzkie przemijanie, w łódce bowiem mamy symbolicznych przedstawicieli pokoleń życia ludzkiego: dzieci, młodego człowieka i starca. Obraz symbolizuje również ich nastawienie do życia: dzieci rozglądają się z ciekawością, ufne w los wypadków, młody człowiek próbuje działać, choć z jednym wiosłem i wobec braku wiatru niewiele może. Natomiast starzec już tylko siedzi, pogodzony z tym, że nic nie zmieni. Obraz ma więc wydźwięk pesymistyczny, ukazuje bezcelowość ludzkich działań. Trzecim obrazem jest obraz przedstawiający połowę kościoła i drzewo. Znowu widzimy ciemne, zachmurzone niebo, jednak sam obraz nie jest już tak pesymistyczny jak pozostałe, raczej jest to gorzkie spojrzenie na otaczającą rzeczywistość. Kościół i drzewo są jednej wysokości. Są więc równoprawnymi przedstawicielami: Kościół – Boga, a może człowieka, drzewo – natury. Znów symboliczna walka i znów, patrząc na ten obraz mam niemal pewność, że to drzewo zwycięży, a budynek śmieszy mnie samą aspiracją do wygranej. Mam uczucie, iż cała praca włożona w budowanie kamiennej świątyni była niepotrzebna, skoro obok rośnie świątynia stworzona przez samego Boga.
     Druga część wystawy, część „nocna", jest z kolei optymistyczna. „Amator astronomii" zachwyca mnie pięknym odcieniem nocnego nieba i kolorem, oświetlonej przez jakieś źródło światła, zieleni krzaków. Postać z teleskopem, będąca w cieniu kojarzy mi się z ocienionymi postaciami w komiksach. Ciekawe jest właśnie to zestawienie głębi koloru z komiksową szarością. W obrazie tym jest również jakaś tajemnica. Tytułowy astronom to amator, bo nie patrzy w niebo, tylko w drugą stronę. W stronę jakiegoś źródła światła, którego my nie widzimy. To światło symbolizuje dla mnie inspirację. Patrzy się tam, gdzie się chce, tam, gdzie kogoś coś zainteresuje, nawet jeśli to jest na przekór wszystkim i wszystkiemu. To właśnie robi astronom na obrazie i to robi również sam malarz poprzez namalowanie opartej o ścianę miotły. Wprowadza ona kolejny element buntu i budzi uśmiech na twarzy. Ostatni obraz przedstawia ogród, a w nim lampę, symbolizującą słońce i piłkę, symbolizującą Jowisza. Własny, prywatny mikrokosmos spraw. Dla kogoś z boku to tylko maleńki odłam rzeczywistości, nic ważnego, dla nas samych to cały świat. Patrząc bardziej emocjonalnie ten obraz również mogłabym podzielić na dwie części: część z piłką jest dla mnie chłodna, ciemna, ale neutralna, natomiast część z lampą kojarzy mi się z kadrem z bajkowego świata. Światło lampy jest bardzo ciepłe, magiczne. Wiem, że zamysł artysty był inny, ale ja chętnie powiesiłabym samą część z lampą w moim pokoju.
     Ciekawe jest również to, że każdy obraz odnosi się do życia artysty, na jednym jest on sam, na innym jego syn, jego ogród, sytuacja, której był świadkiem. W pewien sposób to wpływa również na odbiór obrazów, ma się świadomość, że są one osobiste w ścisłym znaczeniu tego słowa. To w moim odczuciu jeszcze bardziej angażuje, wciąga i zmusza do refleksji. Do poszukania tego drugiego dna, a nie skupiania się na prostych, „szkolnych" kształtach. Zwłaszcza, że obrazy prof. Modzelewskiego wręcz „mówią", wystarczy się przysłuchać.


III miejsce

Natalia Krywult, filologia polska, rok III, gr. medialna, semestr VI

"Prawdziwa wielkość ubrana jest w prostotę."
- Mikołaj Gogol

     Prostota wprost wyziera z dzieł Modzelewskiego. Wystawa wybiórczych obrazów przedstawiona w Galerii Akademickiej ATH nie przeczy temu twierdzeniu. Prostota bowiem, jest w owych pracach kwestią nazbyt oczywistą i swego rodzaju wyjątkową. Nazbyt, gdyż nie sposób dostrzec, na pierwszy rzut oka, głębi. W miarę przeżywania pracy, spajania się z nią poprzez ogląd, docieramy do punktu, w którym poznajemy, iż wewnątrz banału kryje się drugie dno. Jasne staje się, że ów banał służy za swoistą przykrywkę, za wielką metaforę, skłaniającą do namysłu i kontemplacji. Nie sposób jednak wydawać ocenę na temat prac Modzelewskiego bez pochylenia się nad konkretnym dziełem, czyli bez sięgnięcia do konkretu.
     Galeria Akademicka ATH zawarła pięć prac Modzelewskiego. Każda z nich stanowi odrębną, twórczą metaforę. Wkraczając w świat malowany pędzlem twórcy, dostrzegamy, iż zrozumienie przesłania dzieła przychodzi wraz z postrzeganiem obrazu poprzez jego tytuł. Zatytułowanie bowiem, staje się tutaj niemalże dalszym malowaniem, werbalnym zwieńczeniem całości. I tak, obraz „Chłopiec na tarasie" odznacza się na pierwszy rzut oka nikłą warstwą znaczeniową. Widzimy dziecko stojące na balkonie i obserwujące otaczający je świat. Ów świat jest przedstawiony jako pole kempingowe ze wszystkim tym, co dla takiego miejsca charakterystyczne. Namioty, przyczepy mieszkalne oraz otaczający to wszystko las. Zarówno namioty, jak i przyczepy wydają się być tutaj metaforą przemijalności. Nic bowiem nie jest na stałe, całe życie człowieka obfituje w zmiany. Tak samo jak przyczepa służąca do przewożenia z miejsca na miejsce, tak człowiek, zmienia miejsca swej przynależności przez całe życie. Modzelewski wskazuje jednak na pewną znaczącą i niepokojącą kwestię. Drzewa swą rozłożystością zasłaniają niebo, ukrywają pogodę, która towarzyszy wędrówce. Zatem nasza przyszłość i dalsze zmiany owiane się tajemnicą. Nie wiemy czy przyjdzie nam iść w słonecznej, radosnej pogodzie, czy też przedzierać się przez świat w deszczu, burzy i wichurze. Na wijącą się wśród przyczep i drzew drogę, spogląda chłopiec. Balkon i barierka, za którą stoi zapewniają mu bezpieczeństwo. Jednak to bezpieczeństwo jest chwilowe, bowiem dziecko to, spogląda na świat z ciekawością i tęsknotą. Póki dorasta jest oddzielone od świata niepewnego i wciąż zmieniającego się. Jest zamknięte w swoistej klatce, zakratowane i mogące póki co, obserwować jedynie drogę wiodącą ku nieznanemu.
      Innym z obrazów zaskakujących i również mówiących o ludzkiej wędrówce, jest dzieło pod tytułem „Przejażdżka po Wiśle". Ciemna, nieprzenikniona rzeka wydaje się swoistą metaforą naszego życia. Podczas kontemplacji tej pracy, doskwiera człowiekowi niepokój i pewien chłód. Mrok wydaje się wszechobecny. Jedyny jaśniejszy element to próbujące się przebić zza chmur słońce, lekko przenikające przez warstwę grubych kłębów. Czworo ludzi podróżuje łódką. Dzieci i starzec poddają się nurtowi rzeki, młody mężczyzna próbuje się mu przeciwstawić. Być może jego walka jest beznadziejna, ale z pewnością nie bezużyteczna, bo kto wie, może to właśnie dzięki niej łódka płynie nadal, mimo dziury widniejącej w płacie tkaniny służącej za żagiel. Może to właśnie owa siła woli napędza słoneczny blask do powolnego wysuwania się zza koszmarnych chmur?
      Bardzo banalne a zarazem tak głębokie. Czy można dodać coś więcej? Z ram prostoty nie wyrywa się również obraz „Lampa – piłka", który na pierwszy rzut oka, odpycha swoją zwykłością. Kolorowa piłka potęguje wrażanie niepoważności dzieła. Wydaje się naiwnym i prostym. Jednak odbiorca kontemplujący wcześniej inne obrazy tegoż autora wie, że w głębi musi się kryć coś istotnego. Coś, do czego trzeba się przedrzeć poprzez warstwy banału. Modzelewski dostrzega w tym, jakże zwykłym zdarzeniu – piłce dziecka i lampce ogrodowej – metaforę kosmosu. Widzimy Słońce i planetę odbijającą jego światło. Malarz odkrywa zatem wielkość w rzeczach codziennych. Możemy dopatrzeć się tutaj pascalowskiego odbioru kosmosu, jako ogromu zagarniającego nasze małe istnienia. Podając za filozofem: „małą przestrzeń utopioną w nieskończonym ogromie przestrzeni". Modzelewski zawiera cały wszechświat w maleńkiej rzeczywistości prywatnego, przydomowego ogródka. Ukazuje wartość rzeczy zwykłych i paradoksalnie - ich niezwykłą nośność znaczeniową.
     Wyżej opisane obrazy stanowią esencję tego, co zobaczyć można na wystawie prac Jarosława Modzelewskiego. Te trzy obrazy, przemówiły do mnie najmocniej, najwyraźniej. Zdarłszy warstwę zwykłości obfitują w palety znaczeń. Kolorystyka i forma nasuwa skojarzenia z pracami namalowanymi pędzlem dziecka, jednakże dojście w głąb odkrywa dojrzałe widzenie świata i życia ludzkiego. Przedstawione w Galerii Akademickiej ATH prace są doskonałym wprowadzeniem do dalszego przeżywania obrazów tego wyjątkowego współczesnego twórcy, operującego banałem niczym najwspanialszą przenośnią.

Kategoria: Recenzje wystaw | 18 wrzesień 2012 | | Odsłony: 6045
Drukuj Email
Czwartek, 16, listopad 2017
Prof. Andrzej Markiewicz „Pars pro toto…”
Galeria Akademica ATH zaprasza 21 listopada o godz. 15.00 na otwarcie wystawy prof. Andrzeja Markiewicza.
Cykl pod tytułem: „Pars pro toto........" tworzą prace wykonane w technice druku cyfrowego łączonego z rysunkiem olejną pastelą i ołówkiem. Jak podkreśla autor, tytuł cyklu prowokuje możliwości interpretacji dzieł na wielu poziomach skojarzeń poprzez zestawienie słowa i elementów wizualnych obrazu.
Andrzej Markiewicz zajmuje się rysunkiem, grafiką warsztatową i malarstwem. Twórczość swą prezentował na 32 wystawach indywidualnych (Kopenhaga, Kowno, Łódź, Kielce, Zakopane, Radom) a także na 241 wystawach zbiorowych w kraju i zagranicą ( Dania, Niemcy, Holandia, Szwajcaria, USA, Litwa, Łotwa, Węgry, Ukraina, Słowacja, Czeska Republika). Obecnie profesor zwyczajny, Dziekan Wydziału Sztuki, Uniwersytetu Technologiczno–Humanistycznego w Radomiu.

Czytaj dalej >
Piątek, 28, kwiecień 2017
Prof. zw. Błażej Ostoja Lniski dziekan Wydziału Grafiki ASP w Warszawie "Pejzaż"
Prof. zw. Błażej Ostoja Lniski dziekan Wydziału Grafiki  ASP w Warszawie - wystawa pt. „Pejzaż”. Zapraszamy w ramach XVIII Beskidzkiego Festiwalu Nauki i Sztuki. Otwarcie wystawy 9 maja, godz. 16.00.

Już 11 maja rozpocznie się największa w regionie impreza naukowo-kulturalna. Program XVIII Beskidzkiego Festiwalu Nauki i Sztuki pod hasłem „Zaskoczenie i zdziwienie są początkiem zrozumienia” został przygotowany tak, żeby zainteresować odbiorców z każdej grupy wiekowej.

Tajniki nauki przybliżą pracownicy naukowi ATH w specjalnie przygotowanych prezentacjach i wykładach, zgrupowanych w bloki tematyczne: nauki humanistyczne i społeczne, nauki ekonomiczne  i o zarządzaniu, nauki matematyczne i  fizyczne, ekologia,  nauki przyrodnicze, nauki techniczne i informatyczne oraz  nauki o zdrowiu.

Wykłady będą się odbywały również poza kampusem ATH. Beskidzka Rada Federacji Stowarzyszeń Naukowo Technicznych NOT zaprasza na konferencję popularnonaukową „-200,+100, która odbędzie się 13 maja w NOT.

Urząd Miejski w Bielsku-Białej zaprasza 12 maja do Sali Sesyjnej UM na serię wykładów i pokaz historycznych filmów dokumentalnych dot. miasta oraz 13 maja na Małą Scenę Teatru Polskiego na konferencję TEDxBielskoBiała.

Udział w Festiwalu to wyjątkowa okazja do spotkania z wybitnymi przedstawicielami świata nauki i kultury. Profesor Jerzy Bralczyk językoznawca opowie o  języka promocji i reklamy, o. Maciej Zięba dominikaninteologfilozof i publicysta wygłosi wykład inauguracyjny pt. „Próg, który świat przekracza w człowieku jest progiem zdumienia”, a wieczorem 12 maja odbędzie się koncert Stanisława Soyki z Chórem ATH.

Jednym ze stałych punktów programu jest Beskidzkie Dyktando Festiwalowe, pod patronatem prof. Bralczyka. Uczestnicy konkursu będą walczyć w tym roku o Pióro Prezydenta Miasta Bielska-Białej oraz tytuł Beskidzkiego Mistrza Ortografii.

Poza najważniejszym celem festiwalu, jakim jest upowszechnianie wiedzy i inspirowanie młodych ludzi do podjęcia przygody z fascynującym światem nauki, organizatorzy czyli Akademia Techniczno-Humanistyczna i Miasto Bielsko-Biała przygotowali szereg wydarzeń o charakterze kulturalno-artystycznym, których część będzie się odbywała podczas Pikniku Naukowego na Rynku Starego Miasta, w sobotę 13 maja.

 

Szczegółowy program na stronie: www.festiwal.ath.bielsko.pl

Czytaj dalej >